wtorek, 8 kwietnia 2014

Herbaciana maska - TBS




Maseczka oczyszczająca
Tea Tree Face Mask
The Body Shop



Ostatnio zaskakująco dobrze idzie mi zużywanie mojej saszetkowej kolekcji. W organizerze zrobiło się na tyle pusto, że nie mogłam się powstrzymać i kilka produktów wpadło mi do koszyka podczas ostatnich zakupów. Mam nadzieję, że zużywanie nie stanie 
w miejscu i za jakiś czas będę znów mogła uzupełnić zapasy. W dzisiejszej notce możecie przeczytać o herbacianej maseczce 
The Body Shop. Jak się sprawdziła na mojej twarzy? O tym przeczytacie poniżej.







Opis producenta:
TEA TREE OIL FACE MASK
Zapewnia intensywne, głębokie oczyszczenie. Normalizuje wydzielanie sebum i zapobiega powstawaniu wyprysków. 
Regularnie stosowana minimalizuje powstawanie wyprysków i niedoskonałości.
Wspiera uprawy Zrównoważonego Handlu: olej z drzewa herbacianego z Australii.


 
Skład:
Aqua/Water/Eau, Kaolin, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Ethylhexyl Palmitate, Propanediol, Alcohol Denat., Caprylyl Glycol, Cyclopentasiloxane, Calophyllum Inophyllum Seed Oil, Melaleuca Alternifolia Leaf Oil/Melaleuca Altemifolia (Tea Three) Leaf Oil, Cyclohexasiloxane, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Menthol, Limonene, Leptospermum Petersonii Oil/Leptospermum Petersonii (Lemon Tea Three) Oil, t-Butyl Alcohol, Denatonium Benzoate, Tocopherol, CI 77289/Chromium Hydroxide Green, CI 77492/Iron Oxides.


Działanie/Opinia: Maseczka oczywiście musiała swoje przeleżeć w organizerze na próbki i saszetki. Ale w końcu doczekała się na swoją kolej. Aplikacja jest bardzo przyjemna, nie nastręcza żadnych trudności. Zaraz po nałożeniu czuć niezwykłe chłodzenie oraz dosyć mocne mrowienie i szczypanie. Co dziwne, szczypanie to nie jest tak nieprzyjemne, jakby się zdawało. Chyba niemiłe uczucie niweluje to chłodzenie. Po moich przejściach z maseczką Noni Care oraz H&M wolałam co chwilę sprawdzać, czy nic złego na twarzy się nie dzieje. Na szczęście te wrażenia żadnych negatywnych skutków nie miały. Po zmyciu maseczki twarz ani trochę nie była zaczerwieniona. W lustrze zobaczyłam buzię rozjaśnioną, gładką i wyjątkowo zmatowioną.  Dawno żadna maseczka tak mnie nie zmatowiła. Szkoda, że ten efekt nie utrzymuje się dłużej, np. kilka dni. Z maseczki jestem ogromnie zadowolona i mam chęć na wypróbowanie innych wariantów... jak tylko zmniejszę swoje zapasy. 




Opakowanie: Zielona podłużna saszetka. W górnym rogu znajduje się perforacja, dzięki czemu do otwarcia opakowania nie potrzebujemy nożyczek. Z przodu znajdziemy napisy w języku angielskim i francuskim. Polski opis pojawia się dopiero z tyłu, 
w formie naklejki. Poza tym, na opakowaniu znajdują się dane producenta, skład, pojemność i data ważności.

Zapach: Bardzo mocny i intensywny. Podczas całej aplikacji wyczuwalny. Pachnie mentolowo, świeżo i orzeźwiająco.

Konsystencja: Konsystencja przypomina glinkę, ale maseczkę TBS dużo łatwiej zmywa się niż glinkową. Kolor to przepiękna zieleń. Na twarzy delikatnie zasycha, jednak nie tworzy trudnej do zmycia skorupy.






Pojemność: 6ml
Cena: 7,90zł
Dostępność: sklepy The Body Shop, internet.
  


 Znacie maski TBS?
Jakich macie oczyszczających ulubieńców?
 

28 komentarzy:

  1. moja twarz nie lubi oczyszczających maseczek :-(
    z tej serii miałam nawilżającą z vit. E i bardzo ja polubiłam, nawet rozważam zakup pełnowymiarowego opakowania ....

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie bym ją wypróbowała ;) Ostatnio w Douglasie widziałam mały dział z TBS muszę zerknąć czy tej maseczki tam nie ma ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze jej nie miałam :) Teraz używam z alg - fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię tą maseczke, świetnie oczyszcza, i trochę neutralizuje widoczność rozszerzonych porów

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie lubię jak mi coś na twarzy intensywnie pachnie, ale wypróbuję może przy okazji. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnej maseczki TBS, ale mam ochotę wypróbować właśnie tą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię kosmetyki z olejkiem z drzewa herbacianego...moja skóra bardzo go lubi:) tej maseczki nie miałam, ale jak będę mieć okazję kupić to na pewno się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie prawie na pewno ją polubisz ;)

      Usuń
  8. Musze sprawdzić tę maseczkę koniecznie :) !!

    OdpowiedzUsuń
  9. przy okazji chętnie zakupię i wypróbuje jej dzianie, bo zaciekawiłaś mnie nią.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię kosmetyki z TBS jednak tej maseczki jeszcze nie używałam. Ale chyba muszę po nią sięgnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aż bym chciała po nią sięgnąć! Zazdroszczę Ci że tak dobrze CI idzie zużywanie zapasów maseczek

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z TBS mam tylko pomadke ochronną;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam jej ale bardzo mnie zaciekawiła, lubię takie miętowe orzeźwienie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, ma w składzie Alcohol Denat. Co prawda nie na pierwszych miejscach, ale jednak... :(

    OdpowiedzUsuń
  15. szkoda, że efekt nie jest długofalowy, ale i tak z chęcią bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam kiedyś jedna maseczkę z TBS, ale mnie do siebie nie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak będę miała okazję to się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię tą maseczkę :) Często kupuję podczas większych zakupów w TBS, na prawdę robi swoje.

    OdpowiedzUsuń