wtorek, 10 grudnia 2013

Może i mały... ale wariat ;)



Owocowy świat Joanny
Peelingi myjące


Sporo peelingów przewija się na moim blogu więc dla nikogo nie powinno być już tajemnicą, że ten rodzaj pielęgnacji uwielbiam ponad wszystko. Moje nadwyżki kosmetyków obfitują w pokaźną ich ilość, co pokazywałam Wam przy okazji mojego osobistego rozliczenia z zapasami.  Ostatnio, aby zmniejszyć ilość zajętego miejsca w koszyczkach, zużywałam Owocowe peelingi myjące Joanny. Z racji tego, że opakowania są dosyć małe (100 ml) denkowanie ich poszło bardzo szybko. Jeden (czarna porzeczka) znalazł się w listopadowym denku.  Wersja gruszkowa na początku miesiąca wylądowała w pudełku, żurawina jest już na wykończeniu, więc mogę spokojnie napisać o nich kilka słów. 

 



Opis producenta:
Peeling myjący o owocowym zapachu doskonale wygładza i odświeża ciało. Specjalnie dobrana receptura zawiera nawilżający ekstrakt z czarnej porzeczki/żurawiny/gruszki oraz drobinki ścierające, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka.
Wspaniałe rezultaty
- Oczyszczona i odświeżona skóra 
- Gładsza i milsza w dotyku
- Przyjemnie pachnąca 

 
Skład:
Żurawina - Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Polyquaternium-7, Vaccinium Macrocarpon Extract, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Parfum, Synthetic Wax, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:17200, CI77499.


Gruszka -  Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Triethanolamine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Polyquaternium-7, Pyrus Communis Extract, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Parfum, Synthetic Wax, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:47005, CI:42090, CI:77499.


Czarna porzeczka - Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Xanthan Gum, Triethanolamine, Polyquaternium-7, Coceth-7, PPG-1-PEG-9, Lauryl Glycol, Ether, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Ribes Nigrum Extract, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Parfum, Synthetic WAX, DMDM Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, CI:60730, CI42090, CI16255, CI:45100, CI77499.





Działanie/Opinia: Peelingi te używam z większą lub mniejszą częstotliwością od dobrych kilku lat. Przetestowałam już wszystkie dostępne owocowe wersje i mam o nich jak najbardziej pozytywne zdanie. Wielkość buteleczki jest odpowiednia na wszelkiego rodzaju dłuższe lub krótsze wyjazdy. W  bagażu nie zajmuje zbyt dużo miejsca, podobnie jak na półce w łazience. Cena również jest tu ogromnym plusem, a dosyć często peelingi te znaleźć możemy w cenach promocyjnych. Co do działania zastrzeżeń nie mam żadnych. Żele te są dosyć delikatne, więc nadają się do masażu bardziej wrażliwych części ciała, np. biustu. Używam ich też od czasu do czasu do peelingu twarzy. Zarówno ciało, jak i twarz po ich zastosowaniu jest gładsze, miękkie i odświeżone. Nie odczułam negatywnych skutków używania typu przesuszenie skóry, podrażnienia czy uczulenie. Na pewno będę wracać do tych maleństw jeszcze nie raz.


Opakowanie: Przezroczyste, dosyć miękkie plastikowe buteleczki. Obserwacja ubytku kosmetyku nie nastręcza żadnych trudności. Otwarcie typu klik, łatwe w obsłudze nawet mokrymi czy śliskimi dłońmi. Buteleczki oklejone są przezroczystymi naklejkami, które nie odklejają się pod wpływem wody. Z przodu znajduje się apetyczne zdjęcie tych owoców, których zapach znajduje się w środku. Na opakowaniu producent umieścił wszelkie niezbędne informacje - nazwę, opis, sposób użycia, skład, pojemność, datę ważności i swoje dane. 


Zapach: Mniej lub bardziej chemiczny. Według mnie najbardziej chemiczny ma truskawka (którą miałam kilkanaście miesięcy temu), ale nie jest on odrzucający. Ogólnie zapachy są przyjemne dla nosa, jednak na ciele nie utrzymują się zbyt długo.


Konsystencja: Jak sama nazwa produktu wskazuje, jest to peeling myjący, więc zwolennicy gęstych zdzieraków będą rozczarowani. Konsystencja jest dosyć rzadka, lejąca, ale typowa dla tego typu kosmetyków. Może odrobinę przeciekać przez palce lub uciekać z ręki, ale i przy zwykłych żelach, takie historie się zdarzają, więc nie uważam tego za cechę negatywną typową dla peelingów myjących. W masie żelowej znajdują się czarne drobinki oraz drobne kryształki ścierające. Kolory są bardzo żywe, energetyzujące i ogólnie bardzo pozytywnie nastrajają.





Pojemność: 100ml
Cena: 4-5zł
Dostępność: drogerie, sklepy, internet.



Znacie te peelingi?
Który wariant zapachowy jest Waszym ulubieńcem? 
  

 

46 komentarzy:

  1. u mnie też peelingi goszczą coraz częściej :-)
    też bardzo lubię te peelingi i bardzo często do nich wracam, a w tej chwili w zapasach mam ich ze 3 rodzaje :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. używałam go dawno dawno temu i był fajny. teraz nigdzie nie mogę go spotkać

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam je świetnie pachną :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo lubię te peelingi, najbardziej truskawkową wersję

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię grapefruitowy :) <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ja znam tylko i wyłącznie truskawkę;) lubię go stosować na twarz,bo na ciało jest dla mnie za delikatny;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie są za ostre niestety ;<

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam te peelingi, najbardziej gruszkę a zaraz po niej porzeczkę, również uważam że zapach truskawki jest mocno chemiczny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam na taki wieeelką ochotę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mam ochotę na czarną porzeczke :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam kiedyś z kiwi po prostu śliczny zapach oraz fajne ma działanie

    OdpowiedzUsuń
  12. kuwi! szkoda tylko, że są w takich malusich buteleczkach.

    OdpowiedzUsuń
  13. moje ulubione! Ja wypróbowałam tylko kiwi i czarną porzeczkę, ale chciałabym wypróbować je wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam już czarną porzeczkę, gruszkę i grejpfruta, bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja miałam tylko grejfrutowy i truskawkę. truskawka tak mi się podobała, że to aż 3 opakowanie i teraz trochę je męczę, bo już mi się znudził zapach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo je lubię :) Mój faworyt to truskawka, ale gruszkę bym chętnie wypróbowała, nie miałam jej jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. widziałam je w sklepie ale jeszcze ich nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałam kiwi, truskawkę i gruszkę, a resztę wąchałam :D Najładniej pachnie gruszka a potem truskawka :) Ale i tak znacznie lepsze są jak dla mnie peelingi tutti frutti ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Ah za każdym razem cudnie piszesz o tych peelingach.
    Nie wiem dlaczego ale nigdy nie spróbowałam jak by działały na mojej twarzy (wstyd mi)

    OdpowiedzUsuń
  20. Używałam je kiedyś. Są fajne zapachowo. Działanie też mają możliwe. Ogółem są całkiem ok :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedyś używałam muszę się zaopatrzyć znów w niego :)

    OdpowiedzUsuń
  22. a ja za nimi nie przepadam... zapach ok, ale zdzierak taki sobie, a jak mam go zmyć to przechodzę katorgę tyle to trwa! :(

    OdpowiedzUsuń
  23. lubię je choć nie mam ulubionego zapachu, każdy mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przyjaźnię się z truskawkowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. bardzo ładnie komponują się te Twoje peelingi razem, ciekawe połączenie kolorów :) nie wiem jak to możliwe, że znam je tylko z blogów, muszę to nadrobić

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam już kilkanaście opakowań różnych wersji i naprawdę bardzo je lubię, szczególnie wersję truskawkową ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mój narzeczony gdy zobaczył je w biedronce poleciał i wykupił kilka. Najbardziej podobał się mu zapach kiwi:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudne muszą być te zapachy, kolejnym zakupem będzie żurawina...

    OdpowiedzUsuń
  29. ja mam ten z grejpfrutem, ale nie używałam jeszcze, wciąż czeka na swoją kolej po Tutti Frutti :)

    OdpowiedzUsuń
  30. te peelingi miał już chyba każdy! :) Mega produkt za dobrą cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Także miałam kilka butelek i uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiele osób je poleca, a ja cały czas nie miałam okazji ich wypróbować. Kompozycje zapachowe brzmią niezwykle kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałam je i faktycznie są cudowne,ale jeszcze bardziej polubiłam takich malców od farmony :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Jeszcze do twarzy ich nie używałam :))

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajny blog ;)
    Obserwuję i zapraszam do siebie;)
    www.xkarolajnxx.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. uwielbiam peelingi tej serii ! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Znam te peelingi chociaż dawno ich nie miałam ;).

    OdpowiedzUsuń
  38. jak skończę swoje peelingowe zapasy, to na pewno skusze się na tę serię, bo jeszcze jej nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń